niedziela, 18 stycznia 2026

Krótkie podsumowanie roku 2025

    Podsumowując rok 2025 należy przede wszystkim podkreślić, że w aspekcie geopolitycznym był to bardzo trudny rok, co także miało przełożenie na rynki finansowe, jednak dla mnie był to bardzo udany rok, który wygenerował wzrost wartości mojego portfela o 43% (TR, w CHF - we Franku Szwajcarskim),


 a także prawie każdego dnia (nie tylko w grudniu ale przez cały rok) wypłacał mi dochód w postaci dywidend. 



- Azja (Azja Południowo Wschodnia [ASEAN], Azja Wschodnia [Tajwan, Chiny Kontynentalne + Hong Kong, Japonia)

    Rok 2025 był całkiem udany dla spółek z Hong Kongu, poza spółkami z branży dóbr luksusowych oraz alkoholowych (Budweiser APAC) wszystkie moje spółki zanotowały wzrost, co prawda Swire Pacific wzrosło niewiele (+ podwyżka dywidendy +4,6% rdr), to wszystkie pozostałe spółki z mojego portfela wzrosły pomiędzy 30 a 100%. O zakupie Swire Pacific pisałem w sierpniu 2022 roku. Od tego czasu akcje wzrosły o 61,3%, natomiast w dywidendach spółka wypłaciła mi (brutto) łącznie 2,17 HKD na akcję, co daje 29,3% zwrotu zainwestowanego kapitału, obecnie YoC (stopa dywidendy liczona względem ceny zakupu) wynosi 9,1% YoC. Pomimo, że w 2025 roku dokupiłem akcje trzech spółek z Hong Kongu nie uważam, aby w obecnej sytuacji geopolitycznej posiadanie akcji z Chin Kontynentalnych lub Hong Kongu było czymś koniecznym, szczególnie unikałbym inwestowania w nie przez kwity depozytowe (ADR, GDR, SDR itp.) oraz giełdy inne niż lokalne. Jak pokazało doświadczenie sankcje na akcje chińskie w przeszłości także dotknęły akcjonariuszy spółek z Hong Kongu kupionych w dowolnej ilości na giełdzie we Frankfurcie. Nie uważam tak nie dlatego, że nie dostrzegam rozwoju i wzrostu pozycji Chin, a także zmieniającego się nie tylko świata ale przede wszystkim tego jak i w czym i przy użyciu czego ten świat się rozlicza.


     ale dlatego, że patrząc realnie dzisiaj inwestorzy muszą traktować poważnie każde, nawet te abstrakcyjne ryzyka, w tym ryzyko (nie tak abstrakcyjne, jak wielu osobom może się wydawać) całkowitego zakazu/blokady dostępu do rynków chińskich dla inwestorów znajdujących się w strefie wpływów Stanów Zjednoczonych. 


    16 września 2024 roku pisałem o zakupie akcji TSMC na giełdzie tajwańskiej, wydaje mi się, że od samego początku prowadzenia tego bloga widać, że nie pomijam sektora technologicznego w mojej strategii dywidendowo - wzrostowej. TSMC to firma szczególna dla rozwoju technologii, AI, centrów danych, całego sektora półprzewodników oraz urządzeń elektronicznych (w tym urządzenia od Apple). Mówiąc w skrócie, obecnie nie ma rozwoju technologicznego bez TSMC, i póki co jeszcze przez wiele lat bez biznesów znajdujących się na Tajwanie, o czym mówi sam J. Huang. 


W kwietniu 2025 r. dalej dokupowałem akcje TSMC na giełdzie na Tajwanie. Co widać na załączonym screenie. 


    W podsumowaniu roku 2024 pisałem o dokupieniu akcji wszystkich japońskich sogo sosha z wyłączeniem Itochu. Osobom, które rozmawiały ze mną na temat braku możliwości zakupu 100 akcji Mitsubishi Corporation (ze względu na barierę wejścia w tamtym czasie) mówiłem, aby przeanalizowały spółkę Marubeni (jako nawet dynamiczniejszej alternatywnie dla Mitsubishi). Oczywiście sam wtedy także dokupiłem Marubeni, jednak w 2025 roku nie dokupowałem już akcji żadnej ze spółek z Japonii. 


Obecnie mamy bardzo ciekawą sytuację, ponieważ wszystkie spółki sogo shosha (Mitsubishi, Sojitz, Marubeni, Itochu, Mitsui i inne) są w mojej ocenie już drogie względem stopy dywidendy, którą możemy dzisiaj uzyskać. To jest ten moment, w którym żadna z tych spółek nie wydaje mi się na dzisiaj interesująca do zakupu i nie widzę możliwości dokupowania nowych akcji ze względu na wycenę (nie całą wskaźnikową ale do stopy dywidendy i jednocześnie słabnącego Jena). Choć oczywiście każda z tych firm to wspaniały biznes i nie widzę możliwości sprzedaży posiadanych akcji. Natomiast akcje kupione w roku 2020 (o czym dawniej wspominałem publicznie) jak najbardziej dzisiaj są bardzo atrakcyjną wysoko dywidendową świetnie zdywersyfikowaną "kulą śnieżną", którą warto było wtedy kupić. Każda z tych firm to świetny fundament portfela dywidendowo wzrostowego, zarówno w aspekcie dywidend (jeśli kupiona była po odpowiedniej cenie), skupu akcji własnych, jak i wspaniałego świetnie zdywersyfikowanego w każdym aspekcie biznesu i oczywiście wzrostu. Poza Japonią rozbudowywałem także snowball w SGD poprzez inwestycje w spółki, o których dawniej wspominałem na blogu, głownie banki. Singapur także cechował się podwyżkami dywidend oraz wzrostem kursów akcji. 


Unia Europejska: 

W ubiegłym roku korzystając z przeceny rynkowej zainwestowałem w akcje 4 spółek z Niemiec. Pośród nich były spółki z sektora motoryzacyjnego BMW oraz Mercedes Benz. Akcje wszystkich spółek kupiłem po to, aby sprawdzić jak wygląda opodatkowanie dywidend ze spółek niemieckich. Szczególnie, że wyceny były bardzo atrakcyjne i nie trudno było się domyśleć, że kwestią czasu jest wzrost wartości ich akcji. W Polskiej sferze inwestycyjnej powszechnie uważa się, że w Niemczech dywidendy zawsze opodatkowane są na poziomie 26,35%, jednak nie do końca tak jest. Dywidendy od każdej ze spółek z Niemiec zostały opodatkowane na innym poziomie, w przypadku spółki Mercedes Benz od dywidendy został potrącony podatek w wysokości 21,1%. Od BMW najpierw ok 10%, potem po korekcie wyszło 9%, aż do ostatecznej korekty, która obniżyła podatek u źródła na poziom 8,62% (150 akcji, dywidenda 4,3 EUR na akcję, kwota brutto 645 EUR, podatek 55,57 EUR). W żadnej ze spółek niemieckich nigdy nie pobrano ode mnie 26,35% podatku. Stawka podatku może wynieść 26,3%, jednak jest ona zależna od tego z jakiego tytułu jest ona wypłacana, czy z zysku netto, zysku zatrzymanego czy z kapitałów zapasowych. Po otrzymaniu dywidendy akcje Mercedes sprzedałem z 0% zysku, natomiast akcje BMW sprzedałem z ok 25% zysku. Warto pamiętać także, że opodatkowanie może się różnić w zależności od brokera. 

Polska 

W ubiegłym roku do mojego portfela powróciło CD Projekt w oczekiwaniu na kolejną część Cyberpunka oraz albo nowej części Wiedźmina albo dodatku. Co będzie to czas pokaże. Cyberpunk to bardzo dobra gra, myślę, że sporo osób ją kupi po wydaniu nowej części. Poza tym nie mam w planach jakichś specjalnych zakupów na GPW czy rozwoju snowballa w PLN. Oczywiście, to fajnie, że polskie indeksy notują wzrosty, a inwestorzy zarabiają $$. Jednak uważam także, że home bias to bardzo poważna choroba, z której wyleczyć można się tylko przeżywając prawdziwy kryzys finansowy. Te portfele dywidendowe oparte w większości lub na 100% kapitału na GPW, choć płacące wysokie dywidendy, moim zdaniem nie są tym, na czym można oprzeć prawdziwy majątek. Ale oczywiście też nie mówię, że nie ma tu kilku dobrych spółek jak Cyberfolks czy Kęty i nie mówię, że nie warto pomijać całkowicie GPW. Kto przeżył wiele lat na rynku, ten wie, że politycy potrafią zniszczyć wszystko na wiele lat, a odzyskanie siły przez rynek może zająć bardzo dużo czasu. Obecnie Polscy inwestorzy, szczególnie Ci 100% home biasowi, powinni rozważyć w swojej strategii inwestycyjnej POLEXIT i wszystko co się z tym wiąże. Polityka, geopolityka także ma potężny wpływ na nasze rachunki inwestycyjne, a patrząc na scenę polityczną, wiele wskazuje, że w przyszłości temat Polexitu nabierze na sile, stanie się jednym z najważniejszych tematów na polskiej scenie politycznej. Wystarczy jedno referendum, optowanie za tym scenariuszem przez jedną z partii będącej w koalicji rządowej, aby wasz lokalny inwestycyjny patriotyzm stał się jedynie wspomnieniem, a wzrost popularności rozwiązań typu OKI może nie wystarczyć. Dzisiaj co trzecia/czwarta osoba z którą rozmawiam (z mniejszej miejscowości) chce wystąpienia Polski z UE. Dywersyfikacja, to jedyny darmowy posiłek na rynkach finansowych. ta geograficzna, walutowa szczególnie. Za każdy inny trzeba zapłacić własnym kapitałem. 


USA

Rok 2025 był przede wszystkim rokiem sektora energetycznego oraz technologicznego. Tematem dominującym dalej był rozwój AI, Centrów Danych oraz sektora obronnego. Jeśli chodzi o sektor energetyczny, to wszystko co pisałem w poście Hitachi - lider transformacji energetycznej nie tylko było dalej aktualne ale pozostaje trendem na najbliższe kilka lat. Trend wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną dostrzegły spółki z sektora oil and gas, takie jak Chevron. O firmie Chevron kilka razy wspominałem na tym blogu, natomiast już jakiś czas temu Chevron wraz z GE Vernova ogłosiły plan budowy elektrowni, które będą zasilały nowo powstające centra danych w USA. Dlatego też dokupowałem akcje Chevron. Chevron nie tylko pozostanie firmą z sektora oil and gas, ale przede wszystkim rozwijając tego typu projekty rozwoju energetyki dedykowanej określonemu centrowi danych będzie generował zyski dla akcjonariuszy z sektora energetycznego. 


    

     Mówiąc o strategii dywidendowo wzrostowej na którą ostatecznie pracuje cały portfel, warto wspomnieć, że obecnie mam 4 spółki (na ok 150), które nie płacą dywidend. Jednak oferują potężną wartość dodaną do portfela, nie od dzisiaj wiadomo, że lubię firmę Palantir (o niej też kilka razy wspominałem), to jednak w ubiegłym roku do portfela trafiła całkowicie nowa spółka, czyli Planet Labs. jest to spółka na początkowym etapie rozwoju z dziedziny space economy zajmująca się obrazowaniem planety, dostarczaniem zdjęć satelitarnych przy użyciu własnych satelit (Pelican). W akcjonariacie znajduje się m.in. Alphabet (google), które ma ponad 10% udziałów. Najlepiej prezentuje ją to wideo: 


Firma oferuje swoje usługi dla wielu branż, nie tylko dla administracji rządowych ale także dla sektora finansowego, ubezpieczeniowego, rolnictwa i środowiska (analizowanie, nadzorowanie, zarządzanie uprawami przy użyciu ich zdjęć oraz danych) i wielu innych.


W obecnej sytuacji geopolitycznej zapotrzebowanie na tego typu usługi powinno nabierać na sile, o czym świadczy ponad 9 cyfrowy w USD (9 cyfrowy = minimum 100 000 000) kontrakt ze Szwecją (wideo poniżej).




    Początkowo zacząłem handlować na akcjach PL od 4 USD za akcję, aż podjąłem decyzję, że spółka zostanie u mnie w portfelu na dłużej. Nie mogę dawać rekomendacji, pisać kiedy i po ile wyjdę ale w dużym skrócie niezależnie od kursu u mnie zostanie. Inwestowanie dywidendowe pozwala na utrzymanie takich spółek na początkowym etapie rozwoju bez konieczności ich sprzedawania nawet w przypadku znacznej przeceny. Jeśli wiesz, że na twoje konto regularnie wpływają $$, to możesz sobie pozwolić na utrzymanie spółek o wysokiej wolatylności. Gdyż taka jest ich specyfika. 
    Ostatnie lata były bardzo ciekawe, ponieważ wielu polskich inwestorów posiadających swoje kanały na YouTube i nie tylko hejtowało inwestowanie dywidendowe, cashflowowe. Nic dziwnego, ci którzy publicznie pokazują swoje portfele dywidendowe nie zadbali o ich wzrost, nie robią tego dobrze, popełniają bardzo dużo błędów, inni znowu to wykorzystują do własnej autopromocji publicznie się z nich naśmiewając. Bardzo często pisali, że inwestowanie dywidendowe jest nieopłacalne ze względów podatkowych (bo trzeba zapłacić podatek na szczeblu korporacyjnym), a potem drugi raz już osobistym. Jednak jest jedna bardzo ciekawa rzecz na którą warto zwrócić uwagę. Ich portfele nie oferują niczego, co mogłyby zaoferować odpowiednio zbudowane portfele płacące także dywidendy. Argumentują, że spółki płacą dywidendy, ponieważ nie wiedzą co robić z $$, nie mają wizji dla rozwoju, jednak ostatecznie patrząc na ich portfele nie ma tam jakiejś super wizji, nie ma rozwoju, czegoś "wow" co sprawiłoby, że mieliby lepsze portfele niż te dywidendowo wzrostowe. bazują na utartych regułkach, które powielają bez zastanowienia i faktycznego zrozumienia inwestowania dywidendowo wzrostowego. Po prostu mówiąc w skrócie, nie wiedzą nawet co mówią. Myślą, że wiedzą ale niewiedzą. Narzekają na spółki płacące dywidendy ale w rzeczywistości sami wybierają do portfeli spółki na zaawansowanym etapie rozwoju niepłacące dywidendy o podobnym poziomie wzrostu. Czyli wybierają to samo, co mogliby mieć gdyby wybierali spółki dywidendowo wzrostowe. A ich portfele, które nie chcą mieć dywidend (z różnych względów) właśnie powinny składać się z takich firm jak Planet Labs. Takich, które faktycznie potrzebują $$ do rozwoju i za to zaoferują ponadprzeciętny wzrost. Mówiąc wprost, dużo teorii, a w praktyce wychodzi im jak to w życiu bywa. Do pewnych rzeczy dojdą z czasem. 

- Bliski Wschód  (od zależności od ropy do świata nowych technologii)

W ubiegłym roku dokupowałem akcje kilku spółek z Arabii Saudyjskiej oraz ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. O firmie Acwa Power pisałem w przeszłości, niestety spółka zanotowała spadki ale dla mnie to nie problem. Dalej powoli kontynuuję rozwój tych snowballów. 

Ostatnio dokupowaną spółką z Emiratów Arabskich był Adnoc Gas. 





Inwestycja w Emiratach Arabskich czy Omanie np. w ADNOC różni się od inwestycji w Saudi Aramco, Shell czy Chevron. Gdy inwestujemy w Shell, Aramco czy Chevron, to jednocześnie inwestujemy dosłownie w cały biznes Shella (no może poza jakąś odnogą biznesu, która mogłaby być hipotetycznie w jakimś MLP - nadrzędnej spółce komandytowej) ale i wtedy Shell posiadałby udziały w tym MLP. 
Tutaj możemy sobie wybrać czy chcemy zainwestować wyłącznie z biznes związany z szeroko pojętymi punktami handlowymi/dystrybucyjnymi (stacje, najem z lokali pod np. MC Donald's przy stacjach) czy w biznes związany ze wszystkim co ma związek z przetwarzaniem gazu. Spółka matka nie jest notowana na giełdzie, jedynie jej odnogi. Dywidendy z rynku arabskiego wpływają z bardzo dużym opóźnieniem, czasami potrafią wpłynąć po miesiącu, po 1,5 miesiąca od daty wypłaty dywidendy, jednak dostęp do terenu, taniej energii elektrycznej, kapitału na inwestycje i dobrych relacji z firmami technologicznymi (które potrzebują takich klientów) sprawia, że państwa tzw. bliskiego wschodu stają się bardzo ciekawym miejscem do budowy centrów danych (co już powstaje). 




    Rok 2026 dalej będzie rokiem niepewności, jednak za tymi niepewnościami ciągle będziemy mieli rozwój AI, centrów danych, wszelkie niepewności także przełożą się na cenę złota. W związku z tym ja ten nowy rok zacząłem od dokupienia akcji Raytheon technologies oraz Lockheed Martin. 

środa, 26 marca 2025

Peugeot Invest

    Jeśli ktoś lubi analizować spółki giełdowe i poszukuje spółki z Francji (lub z któregoś z państw UE), która oferuje rosnącą co roku dywidendę w euro (ale niekoniecznie wzrost), to warto przeanalizować Peugeot Invest. Tylko 20% akcji jest w wolnym obrocie, natomiast spółka regularnie rok do roku podnosi dywidendę. Dywidenda za rok:

- 2020 wyniosła 2,35 EUR na akcję,

- 2021 wyniosła 2,65 EUR na akcję,

- 2022 wyniosła 2,85 EUR na akcję,

- 2023 wyniosła 3,25 EUR na akcję.


Link do konferencji wynikowej za rok 2024: https://peugeot-invest.com/en/webcast/1168


Link do strony internetowej spółki: https://peugeot-invest.com/en

piątek, 14 lutego 2025

Inwestowanie z wykorzystaniem długu jako dodatek do portfela dywidendowego

    Na wstępie tego posta chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że poniższa treść nie stanowi zachęty ani rekomendacji do inwestowania z wykorzystaniem długu. Poniższy tekst nie jest także skierowany do osób dopiero co rozpoczynających budowę portfela inwestycyjnego, jest on skierowany informacyjnie do osób, które posiadają portfolio o wartości co najmniej 100 tys. złotych i przetrwały już chociaż jeden kryzys finansowy bądź nagłe załamanie na rynkach finansowych, a do tego posiadają poduszkę finansową pozwalającą przetrwać co najmniej 6 miesięcy bez pracy i nie są podatne na nagłą sprzedaż posiadanych akcji podczas nagłej przeceny spowodowanej jakimś negatywnym wydarzeniem mogącym doprowadzić nawet do bessy na rynkach finansowych. Akcje oraz nazwy wymienionych instrumentów finansowych zostały podane wyłącznie przykładowo, tekst nie stanowi polecenia brokera ani nie jest sponsorowany przez Interactive Brokers. 


"... Louis, powiedziałbym, że jeśli nigdy nie kupujesz inwestycji za pożyczone pieniądze, zawsze możesz czuć się komfortowo, natura ludzka jest taka, że zawsze miewamy okresy entuzjazmu i pesymizmu, co 10 lat będą rynki byka i niedźwiedzia ale jeśli nie pożyczyłeś pieniędzy, nie masz się o co martwić ..." 

J. Templeton, nigdy nie inwestuj za pożyczone pieniądze, 1987


    Chociaż inwestowanie z wykorzystaniem długu nie jest dla każdego, to taka forma inwestowania otacza nas na każdym kroku, każdy z nas zna kogoś kto posiada jedno lub wiele mieszkań na wynajem, które generują jakiś mniej lub bardziej określony dochód z najmu. Jednocześnie możliwe, że automatycznie się spłacając (jeśli posiadacz nieruchomości dochód z najmu przeznacza także na spłatę długu). W takim przypadku raczej jest to konieczność, ponieważ bank nie pożyczy nam pieniędzy bez jasno określonych reguł i warunków spłaty. Inaczej jest w przypadku skorzystania z pożyczki od brokera, u którego posiadamy rachunek inwestycyjny. Tutaj posiadając rachunek margin (rachunek z depozytem zabezpieczającym) możemy zaciągnąć dług po prostu zlecając zakup określonej przez nas liczy akcji (lub innego instrumentu finansowego), a po realizacji transakcji dług sam powstanie, odsetki będą naliczane codziennie ale doliczane do rachunku jeden raz w kolejnym miesiącu. Dopóki jesteśmy wypłacalni (czyli spełniamy wymagania określone przez brokera - initial margin (wartość środków potrzebna do otwarcia pozycji, maintenance margin - wartość środków potrzebna do utrzymania pozycji, a także initial oraz maintenance [overnight] - wartość potrzebna do utrzymania pozycji przez noc) nie za bardzo mamy się o co martwić. Jednak w przypadku spadków na giełdzie broker może wysłać nam wiadomość informacyjną dot. wezwania do uzupełnienia depozytu, jeśli tego nie zrobimy, to bez naszej wiedzy automatycznie dokona sprzedaży naszych akcji. Wydaje się to dość ryzykowne i na pierwszy rzut oka może odstraszać. Nic dziwnego, wezwanie do uzupełnienia depozytu (margin call) to jedno z wielu ryzyk w inwestowaniu, oprócz tego dochodzi ryzyko stopy procentowej, ryzyko walutowe, ryzyko spadku wartości akcji i wiele innych ryzyk. Jednak jeśli jasno określimy reguły dla wykorzystania pożyczki od brokera i mamy już zbudowane w miarę dobre portfolio, które generuje nam stabilne (nie koniecznie wysokie ale przewidywalne) źródło cashflow, to nie jest to już tak straszne jak się wydaje.  

    

"... więc, myślę, że może dwa albo trzy lata temu Buffett dokonał inwestycji, szeregu inwestycji, w których dokonał zakupu pięciu do dziesięciu procent udziałów w japońskich domach inwestycyjnych i to nie było mega dużo pieniędzy, myślę, że to było jakoś sześć, siedem miliardów dolarów, to było bardzo niewiele dla Berkshire ale interesujące jest to, że gdy dokonał tej inwestycji, cała kwota, którą zainwestował, całe siedem miliardów, które zainwestował, pożyczył w Jenie w Japonii, i pożyczył je, tak jakoś na pół procent rocznie czy jakoś tak. Więc tutaj Berkshire Hathaway siedzi na 100 miliardach w gotówce, nie zarabiając nic, siedząc na papierach rządowych, jak wiesz na ćwierć procenta czy coś takiego. I wszedł, wiesz, w inwestycję w te trzy albo cztery japońskie firmy i nie położył na to swoich własnych pieniędzy, on to wszystko pożyczył, a powodem dlaczego to zrobił, było to, że te firmy miały stopę dywidendy siedem, osiem procent. I prawdopodobnie także rozumiał, że były tanie, leżały całkiem po taniości, teraz co się stało w ostatnich trzech latach, wszystkie z nich urosły jakoś 50 - 70 procent, okey?  No i płaci pół procent odsetek a zbiera dywidendę siedmioprocentową. I to jest to, co Munger opisuje mówiąc: Warren ma bardzo olbrzymi umysł i ten umysł powinien być aktywny ale powinien być aktywny na nieszkodliwy dla Berkshire Hathaway sposób, więc ten japoński zakład nie wyrządzi niczego Berkshire Hathaway ale co się stało, nasiąknęło siłę umysłową Berkshire, to, to jest jakiś rodzaj zabawnej interesującej matematycznej gry, która potrafi pokazać światu, że hey! zobacz, tu jest coś, co tam leży, na co nie mógłbym położyć wielu pieniędzy ale dostałem 667 miliardów i bez żadnego ryzyka zarobię na tym kilka miliardów, wydaje mi się rocznego zwrotu na tym i coroczny zwrot na zainwestowanym kapitale jest nieskończony, to szalony zakład, on to zrobił w przeszłości, on wyemitował, Berkshire, wyemitował dług dla Berkshire po negatywnej stopie procentowej, prawda, i emitując to pokazał, że to się da zrobić, więc jest trochę Buffetowskich działań, które nasiąknęły extra siłą pociągową, ponieważ jeśli nie nasiąknęłoby to extra siłą pociągową, doprowadziłoby to do negatywnych wyników, więc nasiąknęło to ekstra siłą pociągową, ten japoński zakład, nazwijmy to aktualnie siłą pociągową, on zrobił trochę tych dziwnych rzeczy w sytuacjach nadzwyczajnych, a niektóre na własny rachunek, wszystko to przesiąknęło siłą pociągową, kupił trochę tanich koreańskich akcji pewnej soboty spoglądając na raport, to nic nie zmieniło sytuacji ale podstawą jest, co powiedział mi Munger, to te czynności są na prawdę ważne, ponieważ zapewniają, że nic dziwnego nie stanie się z ekstra siłą pociągową..." 

                                            - Mohnish Pabrai - 


    W roku 2020 Warren Buffett dokonał inwestycji w japońskie sogo-shosha (Mitsubishi Corporation, Mitsui & Co, Sumitomo Corporation, Marubeni oraz Itochu). Od tamtego czasu wartość akcji każdej z tych spółek urosła co najmniej 200%, a stopa dywidend (Yield on Cost) liczona według ceny zakupu wynosi dzisiaj już pomiędzy 10 a 15%. Niektóre z tych spółek dokonały podziału akcji (split) w stosunku 1:2, 1:3, w przypadku Mitsubishi Corporation był to stosunek 1:3. To znaczy, że dzisiaj po niecałych 5 latach moglibyśmy sprzedać 100 akcji (jeśli zainwestowalibyśmy tylko w 100 akcji), taka transakcja spłaciłaby zalegające na rachunku zadłużenie, a pozostałe 200 akcji co każde pół roku wypłacałoby nam dywidendę, którą moglibyśmy wykorzystywać na inwestycje, konsumpcję lub inny, dowolny cel. Jeśli zainwestowalibyśmy w aktywo, które denominowane jest w na przykład jenie japońskim i wypłaca nam dywidendę w tej samej walucie, to dług automatycznie spłacałby nam się sam. Nie musimy robić niczego, za kilka lat dywidendy spłacą nam aktywo, które na emeryturze będzie płaciło nam co roku rosnącą dywidendę. Obecnie oprocentowanie roczne długu o wartości nieprzekraczającej 11 mln JPY zaciągniętego w JPY wynosi 1,781% . Pomimo upływu lat w przypadku wspomnianego Mitsubishi Corporation nic się nie zmieniło, to wciąż jest stabilny świetnie zdywersyfikowany globalnie biznes generujący przychody z ponad 1200 podmiotów = spółek zależnych oraz udziałów w spółkach trzecich. Pomimo braku efektu Buffeta, który przyciągnął zainteresowanie inwestorów spółkami japońskimi, każda z tych spółek regularnie podtrzymuje rosnącą politykę dywidendową oraz co roku realizuje skup akcji własnych za kwoty często niewyobrażalne dla posiadacza akcji spółek notowanych na GPW w Warszawie. To po prostu inna skala, wadą natomiast jest nieoptymalność podatkowa przy rozliczeniu dywidend oraz słabnący jen, jednak polityka pieniężna w Japonii uległa zmianie i widać determinację w walce o ich walutę. Z większym lub mniejszym efektem

Jednak nie jest tak, że skazani jesteśmy wyłącznie na inwestowanie w JPY, ja wspominam o tym, ponieważ Japonia to mój ulubiony rynek giełdowy, natomiast akcje lub inne udziały możemy kupić w różnych walutach. Dzisiaj wciąż atrakcyjne oprocentowanie uzyskamy w CHF, choć żaden bank w Polsce nie będzie dzisiaj chętny aby udzielić nam pożyczki w CHF, to w przypadku brokera nie ma takiego problemu. Ja na przykład wykorzystuję zarządzany przez specjalistów z JP Morgan ETF JEPG (w USA = JEPI). Jest to ETF opcyjny, który notowany jest także w CHF na giełdzie w Szwajcarii ale dywidendy wypłaca nam w USD, natomiast podatek od dywidend wynosi 0%. W PL pozostaje nam do zapłaty 19% podatku. Oprocentowanie długu w ujęciu rocznym dla kwoty poniżej 90 000 CHF wynosi jedynie 1,827%. Dywidendy otrzymuję każdego miesiąca w USD, dzięki czemu delikatnie napędzą snowball w USD za niewielki procent. 

Bardzo ważne jest to, aby broker umożliwiał nam wielowalutowość = prowadzenie wielu snowballów w różnych walutach. Jeśli nie mamy takiej możliwości, to otrzymywane dywidendy zawsze będą nam spłacały dług i nie tylko zablokujemy sobie możliwość wykorzystywania otrzymywanych dywidend w USD na dowolny cel ale także po prostu zablokujemy sobie możliwość wypłaty środków z naszego rachunku do momentu spłaty długu. W przypadku Interactive Brokers nie mamy takiego problemu. Jeśli otrzymujemy dochód 8% rocznie, a płacimy 2% odsetek, to nawet po zapłaceniu podatku od dywidend w Polsce jesteśmy na sporym plusie. 

    Tak jak to w życiu bywa, zarówno bank jak i broker będzie chciał mieć zabezpieczenie na poczet długu, zatem broker także wykorzysta nasze akcje pod zabezpieczenie, jednak są one nasze i mamy pełną dyspozycyjność co do ich sprzedaży czy otrzymywanych dywidend (mogą wystąpić payments in lieu, broker może czerpać dodatkowy dochód z ich wypożyczania i w tym przypadku nie możemy mu tego zabronić). Ja trzymam się limitu 15% długu do aktywów, wychodząc z założenia, że takie zadłużenie pozwoli mi na spokojny sen nawet podczas kryzysu finansowego. Jednak tu warto pamiętać, że wraz ze wzrostem niepewności na rynku broker podniesie wymagania kapitałowe (initial, maintenance, overnight initial overnight mainetnance) i my w każdych warunkach musimy spełniać te wymogi, dlatego ja w momencie inwestycji wychodzę z założenia, że mój initial i maintenance margin zawsze wynosi 100%, a nie np. 27 czy 30%. I muszę go utrzymać także w sytuacji gdy wartość portfela tąpnieje o 50%, kapitał ucieka w popłochu z rynku, a ja zostaję z długiem, który muszę (lub nie ;)  ) spłacać.